animals

Tajemnicze zaginięcia kotów-ciąg dalszy…

* OSOBY PRZYCHODZĄCE GOŚCINNIE NA DZIAŁKI Z WŁASNYMI (PRYWATNYMI) PIESKAMI CZY MAŁYMI DZIEĆMI,PROSIMY O SZCZEGÓLNĄ OSTROŻNOŚĆ !
NIE WIADOMO W JAKICH ILOŚCIACH I GDZIE SĄ POROZSYPYWANE TRUTKI.
PROSIMY PILNOWAĆ DZIECI I ZWIERZĘTA…. TOZ O/LEGNICA

 

Tajemnicze zaginięcia kotów domowych wychodzących i wolno żyjących bytujących w okolicach ogródków działkowych „Kraina Słońca”.
Według wstępnych ustaleń z najbliższego sąsiedztwa od wiosny zeszłego roku z(a)ginęło na samej ulicy Zalotnej i Słonecznej ponad 12 kotów domowych wychodzących! Wszystkie koty działkowe, dokarmiane przez jednego życzliwego działkowicza i przez mieszkańców ulicy Zalotnej również zniknęły. W było ich co najmniej 6-9! W czasie tajemniczych zniknięć ustalono, ze koty są najprawdopodobniej podtruwane (jedna z kotek sąsiadki toczyła pianę z pyszczka i doczołgała się do domu, udało się jej wyjść jednak cało z opresji. Po kilku miesiącach i tak zaginęła). Moja niespełna 8 miesięczna, pełna życia, ruda kotka Landrynka również została najprawdopodobniej otruta, jak wynika z sekcji zwłok, przeprowadzonej przez weterynarza. Znalazłam ją martwą w ogródku w dniu 10 maja 2017. W październiku 2016 zaginął tez nasz ukochany kotek Remek, 10 letni niezwykle inteligentny i sprytny kot, który musiał zginąć śmiercią tragiczna, bo nie oddala się nigdy od domu zbyt daleko. W kwietniu br. zauważyłam u sąsiadki na ogródku kota, który w popłochu szukał schronienia ciągnąc za sobą tylne łapy. Sąsiedzi zawieźli kota do weterynarza, gdzie okazało się, ze kot ma połamaną miednice i szczękę. Był to bezdomniak. Nie wiadomo skąd te obrażenia… Czy to auto, czy jakieś pułapki?
U sąsiadki zginęło w sumie ok. 6 kotów. Jeden z nich został znaleziony zabity przed moim domem 30 stycznia 2017 (czarny kotek na zdjęciu). Oprócz tego obdzwoniłam sąsiadów, którzy powywieszali ogłoszenia z informacja o zaginięciu swoich kotów. Żaden z nich nie wrócił ( na zdjęciach 2 plakaty). Mało tego! Panu działkowiczowi, który dokarmiał do tej pory koty, podrzucono dwukrotnie raz zdeptanego raz zadźganego jeża!
Podejrzenia pada na 3 osoby posiadające ogródki działkowe (znamy numery działek,ale to pozostawiamy do naszej informacji) naprzeciwko ulicy Zalotnej. Jedna osoba, starszy pan, był widziany przez jedna z sąsiadek, jak przeganiał kota ze swojego ogródka, wymierzając mu cios motyką. Widziana była też kobieta- działkowiczka (najprawdopodobniej jej działka ma numer- też pozostawiamy do naszej informacji) jak wyrzucała w złości na ulicę miseczki z karmą dla kotów ustawiona na murku odgradzających działki od ulicy i chciała zniszczyć karmniki dla ptaków zawieszone na płocie, pomstując przy tym głośno! Był to środek zimy.
Działki są bardzo trudno dostępne z ulicy i trudno jest cokolwiek zaobserwować. Trutka lub inne pułapki na koty mogą być gdzieś schowane i nie jesteśmy w stanie tego wykryć. Sąsiedzi mówią też, ze podobno ktoś łapie koty na klatki na łasice, a weterynarz posiadający swoją klinikę na ul. Ogrodowej (czyli niedaleko tych nieszczęsnych ogródków działkowych) poinformował mnie z kolei, że ostatnio zaobserwował bardzo dużo przypadków postrzeleń kotów z wiatrówki.
Najtragiczniejsze jest to, ze nikt już nie wróci życia naszym ukochanym kotom i kotom bezdomnym, które również nie zasługiwały na taki los!

Komentarze zostały zamknięte.