animals

Niechciane z Zapolskiej

Ogródek przy ul. Zapolskiej, Witkiewicza, Baczyńskiego

07.09.2013 r. Żal jest kotów w tym czworoboku jakim jest podwórko w Legnicy przy Zapolskiej, Witkiewicza i Baczyńskiego. Nie dokarmiane będą szukały pożywienia gdzie indziej, ale wrócą na swoje miejsce. Czy nie lepiej byłoby nie walczyć z nimi, nie przeganiać. Przecież są to istoty żywe, mają prawo do życia na Ziemi, a człowiek im odmawia. W dodatku są pożyteczne. Mieszkańcy bloków wymienionych ulic naprawdę chcecie te koty zagłodzić!? Te koty są po zabiegach, które uniemożliwiają im rozmnażanie się. Proszę o kontakt i propozycje miejsca dokarmiania kotów, ustawienia domku, żeby było estetycznie i nie przeszkadzało: 694 915 980

Bezdomne koty przy ul. Zapolskiej, Witkiewicza i Baczyńskiego mają pecha. Krytycy i ich nieprzyjaciele stanowczo odmawiają im miejsca do bycia tam. Przyjaciele natomiast niewiele mają do powiedzenia, a nawet nie chcą uchodzić za dziwaków, kocich opiekunów, bo to wstyd przed ludźmi. Chociaż serce im się kraje kiedy widzą kotki przytulone do siebie, leżące na kopcu zgniłej, niezgrabionej po skoszeniu trawy. Deszcz pada, a one leżą wtulone w siebie. Od dwóch dni ktoś wyrzuca miski z jedzeniem, chociaż są umieszczone pod drzwiami pomieszczenia tymczasowego dla kotów, a nie pod balkonami. Próbujemy zachęcać koty do przeniesienia się w inne miejsce, 150 m dalej, ale jak na razie bez skutku. Nie będziemy dokarmiać ich w miejscu, w którym mają wrogów – ludzi. Głodne poszukają jedzenia gdzie indziej. 

****

Zadzwoniła do nas Pani z prośbą zabrania z ogródka jej mamy, 4 bezdomnych kotów. Przez jesień 2012  i zimę 2012 – 2013 r. dokarmiała je, ale teraz już ma ich dosyć.  Koty rozrabiają, kopią w ogródku, a przecież już grządki zasiane. Nie są oswojone, za to dobrze odkarmione. Zaproponowaliśmy, że koty wysterylizujemy/wykastrujemy i wrócą na swoje miejsce. Na powrót kotów nie wyraziła zgody. Ta Pani nie może zrozumieć, że za bezdomność zwierząt odpowiedzialni jesteśmy wszyscy. Jeszcze kilka miesięcy temu miała niewykastrowanego kota, wychodzącego na dwór. – „Po co kocura kastrować niech sobie używa”. Te bezdomniaki na ogródkach to jest właśnie efekt lekkomyślności właścicieli kotów, którzy dbają tylko o swoje. Jeśli się nie ma wyobraźni, to trzeba ponosić konsekwencje!

****

Wrogość do kotów, niektórych ludzi jest przeogromna. W tej chwili w pomieszczeniu dla kotów po zabiegach sterylizacji/kastracji (wyłącznie dla kotów z Osiedla „Piekary”), przy ul. Baczyńskiego, przebywa jeden wykastrowany kocur, który wcześniej bezdomnym nie był. Zagubił się, został porzucony? Tego nie wiemy, wiemy natomiast, że trzeba mu pomóc. Bardzo się stresuje, reaguje ucieczką słysząc męski głos. Gotowy byłby do wypuszczenia, gdyby nie zapalenie pęcherza. Idąc w kierunku pomieszczenia, z balkonów słyszymy wyzwiska, skargi na koty ludzi niezadowolonych z ich pobytu tam. Wczoraj jeden mieszkaniec, stojąc na balkonie, wykrzykiwał – „niech panią Bóg broni jak pani tu jutro przyjdzie, bo zobaczy pani”. Nie wiem czy mam się bać, to jest przecież groźba, a może dzisiaj więcej zobaczę, bo wtedy stał w slipach.  Lokatorzy skarżą się, że koty śmierdzą, przenoszą parchy, drapią samochody (dla przejrzystości samochody w tym miejscu stoją za zakazem wjazdu), miauczą w nocy i spać nie dają. Nie docierają do ludzi nasze zapewnienia, że te 4 koty są wysterylizowane/wykastrowane, że tylko niewykastrowane kocury znaczą teren, a niewysterylizowane kotki przeraźliwie miauczą i nawet, gdyby tych kotów tu nie było, to wędrówki innych pod ich balkonami będą miały miejsce.  Jesteśmy za ograniczaniem populacji kotów poprzez sterylizacje/kastracje, czasy topienia nowonarodzonych kociąt minęły bezpowrotnie. Najwyższy czas, żeby koty były na wagę złota. W krajach wysoko rozwiniętych, w których niegdyś też walczono z bezdomnymi kotami, w tej chwili  nie mogą sobie poradzić z plagą szczurów i za koty płacą duże pieniądze. Proszę pomóżcie zdobywać środki na zabiegi weterynaryjne sterylizacji/kastracji, konto podane w dziale POMOC. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za bezdomne zwierzęta.     

Przy ul. Zapolskiej, Witkiewicza i Baczyńskiego od małego bytują koty. Przyjaźni zwierzętom ludzie robili im prowizoryczne legowiska, dokarmiali. Odkąd te koty zostały zgłoszone do naszej organizacji populacja ich została ograniczona poprzez sterylizacje/kastracje, zostały poddane leczeniu. Prowizoryczne tekturowe legowiska zostały zamienione na styropianowe domki. W tej chwili postawiliśmy, za zgodą Zarządu SM „Piekary”, drewniany domek wykonany bezpłatnie przez przyjaciela zwierząt i jest problem. Prowizoryczne, nieestetyczne legowiska nie przeszkadzały mieszkańcom, ale drewniany domek, tak. Przy ul. Baczyńskiego, uzgodnione z Zarządem SM „Piekary”, zostało udostępnione nam pomieszczenie do przetrzymywania kotów po zabiegach sterylizacji/kastracji i na czas leczenia. Niektórzy mieszkańcy nie są z tego zadowoleni mówiąc, że koty należy zastrzelić. Natomiast w czasie łapania kotów do klatki-pułapki w celu zaniesienia do weterynarza, mieszkańcy krzyczeli ze swych balkonów – „dokąd je zabieracie” i ” wysterylizować możecie się sami”. Dzięki temu, że koty bytują na tym terenie, nie ma gryzoni i koty trzeba dokarmiać chociażby z wdzięczności.