animals

Psy

Telefon w sprawie interwencji i adopcji:

886052644

****

03.09.2013 r. W dniu dzisiejszym Pani Agata przysłała do nas zdjęcia, na których widać kojec dla pieska, a w nim Dianka. Brakuje wewnątrz kojca domku dla suni, osłony przed prażącym słońcem i deszczem. Pierwszy krok wykonany.

Zastanawia mnie dlaczego Dianka przebywa poza ogrodzeniem posesji (tak widać na zdjęciach)?

Męcinka Diana Męcinka Diana1 W dniu 23.08.2013. przeprowadzono kontrolę posesji p. Agaty Wojnarowicz  zam. w Nowej Męcince nr domu 26. Powodem interwencji było zbadanie warunków bytowania 2 psów znajdujących się na tej posesji. Interwencja odbyła się na dwukrotne zgłoszenie, niestety okazała się w pełni zasadna.

Interwencję przeprowadziła para inspektorów legnickiego TOZ-u , a mianowicie Magdalena Mazur-Drewalska i Edward Jabłkowski. Raport sporządzono na dwu jednakowo brzmiących formularzach Inspektoratu Krajowego. Ze względu na ograniczoną pojemność formularza, rozwinę bardziej wyniki interwencji. Stwierdzono szereg zaniedbań ze strony opiekunów psów. Otóż p. Agata stwierdziła, że suczka Diana została kupiona od certyfikowanego hodowcy w celach terapeutycznych dla dziecka. Jest to suczka z rodowodem, posiadająca wszystkie szczepienia. Wszystko byłoby w porządku, gdyby Diana, suczka rasy golden retriever przebywała w domu, a nie na uwięzi. Uwięziona była na linie, która splątana przez suczkę nie posiadała nawet długości 3 metrów. Właścicielka twierdziła, że suczka na uwięzi przebywa tylko kilka godzin, następnie zabierana jest do domu. Jednak zdaniem inspektorów, warunki w jakich znajduje się suczka tej rasy, uważa się za skandaliczne i jest ewidentnym złamaniem Ustawy o Ochronie Zwierząt. Suczka tej rasy nie dość, że jest uwięziona w terenie urągającym zasadom higieny, depcząca własne odchody nie tylko zatraca cechy terapeutyczne, przepisane tej rasie, ale nabawia się lęku, stresu i depresji, co w niedługim czasie przełoży się na agresję suczki. Z powyższych powodów zamiast spodziewanej terapii dziecko może być zagrożone epidemiologicznie. Suczka uwięziona na otwartym terenie, narażona jest również na przypadkowe zapłodnienie przez błąkającego się psa, który może mieć skazę nosicielstwa chorób wenerycznych lub wirusowych. Stwierdziliśmy również, że przy suczce była w misce woda oraz sucha karma marnej jakości. Przywieziona przez nas karma Pedigree została natychmiast zjedzona.

IMAG1849Diana z Męcinki3 Diana z Męcinki4 Diana z Męcinki5

Drugi piesek Gucio ma dobre warunki, zabierany jest na noc do garażu, nie przebywa na łańcuchu dłużej niż 12 godz. Właścicielka została pouczona oraz zobowiązana do poprawy warunków bytowania suczki do dnia 31.08.2013. i przesłania udokumentowanego spełnienia wymaganych warunków na pocztę TOZ-u. Inspektorzy mają kontakt z sołtysem.

IMAG1850

****

Historia Kropki

21 sierpnia Kropka została wysterylizowana. Przekonałam właściciela, że tak trzeba, bo Kropka nie będzie miała więcej szczeniąt. Umówione było, że jeśli właściciel nie zechce zapłacić za zabieg to w kilka osób złożymy się – włącznie z lekarzem weterynarii, który od samego początku liczył zabieg w promocyjnych cenach. Na osoby naprawdę biedne, które liczą każdą złotówkę – nie trwoniąc na papierosy i alkohol, kochające zwierzęta, nie zwracamy uwagę. Ja swoją uwagę na Kropkę zwróciłam dlatego, że była szczenna i jej właścicielem jest człowiek nie stroniący od alkoholu (tak w ogóle, sunia u niego krzywdy nie ma). Dlatego postanowiłam zaopiekować się szczeniakami, oddałam w dobre ręce na umowy adopcyjne, a Kropkę wysterylizować za pełną opłatą – najwyżej nie wystarczy na picie. Udało się. Właściciel zapłacił za zabieg do rąk lekarza weterynarii.

Zdjęcie: 21 sierpnia Kropka została wysterylizowana. Przekonałam właściciela, że tak trzeba, bo Kropka nie będzie miała więcej szczeniąt. Umówione było, że jeśli właściciel nie zechce zapłacić za zabieg to w kilka osób złożymy się - włącznie z lekarzem weterynarii, który od samego początku liczył zabieg w promocyjnych cenach. Na osoby naprawdę biedne, które liczą każdą złotówkę - nie trwoniąc na papierosy i alkohol, kochające zwierzęta, nie zwracamy uwagę. Ja swoją uwagę na Kropkę zwróciłam dlatego, że była szczenna i jej właścicielem jest człowiek nie stroniący od alkoholu (tak w ogóle, sunia u niego krzywdy nie ma). Dlatego postanowiłam zaopiekować się szczeniakami, oddałam w dobre ręce na umowy adopcyjne, a Kropkę wysterylizować za pełną opłatą - najwyżej nie wystarczy na picie.

Dexter (imię nadane przez Opiekunów adopcyjnych) został zabrany do Domu Stałego pod koniec lipca. W obu przypadkach pieski mają Domki z ogródkiem i co najważniejsze są akceptowane i kochane.

Kropka i jej dzieci 006

Kropka i jej dzieci 008
Od lewej – Dexter i Suzi

Nadszedł czas adopcji. Znałam już rodziny, które zaadoptują maleństwa na umowy adopcyjne Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami O/Legnica. 21 lipca do Domu stałego i kochających przyjaciół zwierząt poszła sunia. Dostała imię Suzi. Doskonale radzi sobie i została zaakceptowana przez Bellę – jamniczkę, od roku mieszkającą w domku z ogródkiem Stasi i Agnieszki. 

Kropka i jej dzieci 013

Kropka urodziła swoje maleństwa 18.06.2013 r. Powiedziałam właścicielowi, że musi opiekować się szczeniaczkami, a przynajmniej nie przeszkadzać Kropce w wypełnianiu obowiązków mamy. Posłuchał, przestali do niego przychodzić koledzy. Byłam w kontakcie z lekarzem weterynarii, który wyznaczył wizytę kontrolną Kropki i jej dzieci na 9 lipca. Byliśmy – ja i właściciel ze zwierzakami. Miśki i ich mama zostały odrobaczone i odpchlone.

Kropka i jej dzieci 010

Kropką zainteresowałam się kiedy była szczenna. Codziennie dokarmiałam ją, żeby maluszki urodziły się zdrowe. Właściciel nadużywa alkoholu, ale opiekuje się zwierzakami. Co prawda nie tak jak byśmy chcieli, ale z nasza pomocą damy radę. Zabrać zwierzaka to żaden wyczyn, ale znaleźć dla niego dobry Dom to już wysiłek. Znawcy tematu mówią, że pomagam pijakom, a ja pomagam psom. Jeden jest stareńki i gdzie mu będzie lepiej. U nich może nie dojada, ale ma dom i nikt go nie kopie – na pewno! Sunia Kropka niedawno urodziła 2 szczeniaki – są pod moją opieką. Po wykarmieniu maluchów oddałam je do sprawdzonej adopcji. Mam kontakt z rodzinami, które zaadoptują szczeniaki, zresztą to są moi znajomi. Namawiam właściciela na sterylizację Kropki, raz mówi tak, innym razem, że nie. Lekarz weterynarii określił czas zabiegu na koniec sierpnia. Muszę się starać, żeby właściciel nie tylko zgodził się na sterylizację, ale i za nią zapłacił. Nie ma nic za darmo.

****

W obronie szczeniaczka

25.07.2013 r. Inspektor TOZ w Polsce O/Legnica Janusz Sebastian otrzymał telefoniczne zgłoszenie od mieszkańców ul. Działkowej, że na posesji Działkowa 27 (domek jednorodzinny) bez przerwy ujada piesek w zamknięty w ciemnej komórce. Po przyjeździe na miejsce inspektor potwierdził ten fakt. Niestety drzwi do domu, mieszkający tu ludzie nie chcieli mu otworzyć. Inspektor powiadomił Policję, która zajęła właściwe stanowisko w obronie szczeniaka i nakazała właścicielom zabranie go do domu lub zrzeknięcie się psa. opiekunowie wybrali pierwszą opcję, pod rygorem codziennych kontroli przez dzielnicowego.

****

26.07.2013 r. Pracownica MOPSu powiadomiła telefonicznie Inspektorów TOZ w Polsce O/Legnica Janusza Sebastiana i Edwarda Jabłkowskiego o skandalicznych warunkach w jakich utrzymywane są psy przez ich podopiecznego. W kamienicy przy ul. Piekarskiej 21 zastaliśmy właściciela i jego pięć psów. Reakcja właściciela była dość nerwowa, ale po krótkim czasie nabrał zaufania. Inspektorzy spokojnie wytłumaczyli mu cel wizyty. Zgodził się oddać  4 psy, które ze względu na przepełnienie schroniska będą cyklicznie odbierane po naprawie samochodu Eko-Patrolu.

zdjęcie0104.jpg Zdjęcie0105.jpg

Zdjęcie0102.jpg

****

Historia Daisy- Sonii

04.07.2013 r. Będąc na spacerze ze swoimi dwoma psami spotkałam młodą kobietę, która prowadziła na smyczy też dwa pieski. Opowiedziała mi historię Daisy – Sonii, a ja poprosiłam, żeby historię pieska wysłała na e-maila naszej organizacji.

Chciałam zgłosić fakt porzucenia, a wcześniej zaniedbania pieska, którego w końcu znalazłam ja i przygarnęłam. Chodzi o suczkę Daisy(nazwałam ją Sonia, ponieważ nie wiedziałam jak się wcześniej wabiła), o której losie dowiedziałam się przypadkowo. Okazało się, że piesek ten został wyrzucony z domu, kiedy pojawiło się tam dziecko. Ganiał sam po osiedlu, głodny i zaniedbany (dokarmiano go na parkingu przy Carrefourze). Suczkę znalazłam 13 lutego (mniej więcej) w autobusie linii 15. Biegała w panice, nikt oczywiście nie zwrócił uwagi, kiedy wsiadłam już tam była. Jeden mężczyzna poinformował mnie, że na przystanku stała jakaś kobieta i w momencie jak się otworzyły drzwi piesek wskoczył. Na kolejnym przystanku wyskoczyła w popłochu i przebiegła na drugą stronę ulicy, biegnąc między samochodami. W końcu udało mi się ją złapać na Dworcu PKP. Piesek z początku był bardzo nieufny, bał się zbliżyć. W tym samym dniu poszłam na ten przystanek, gdzie ponoć wsiadła, w nadziei, ze ktoś ją szuka. Zostawiłam wiadomość na ścianie z telefonem, w piekarni obok ul. Armii Krajowej, w MPK, w schronisku i na stronie lca.pl. Niestety nikt się nie zgłosił. Spacerując po osiedlu „Piekary” z sunią, ludzie mnie zaczepiali…,którzy znali jej los. Okazało się, że właścicielka pieska p. Alicja mieszka przy ul.Sosnkowskiego 31, w Legnicy. Na mój telefon wcale nie zareagowała z radością, wręcz przeciwnie, była niemile rozczarowana, ponieważ „słyszała, że Daisy przejechał samochód…..” Zostawiam to bez komentarza, bo wszystko się we mnie gotuje na wspomnienie tej rozmowy!!!! Sprawa jest taka, iż piesek został porzucony, wcześniej zaniedbany i dziś szukam dla niej domu, odpowiedzialnego człowieka. Katarzyna

Poinformujemy zainteresowanych o dalszym losie pieska i sprawdzimy informację o porzuceniu Daisy-Sonii przez byłą właścicielkę. Ogłoszenie adopcyjne pieska jest w dziale Adopcje/psy

DaisySonia

DaisySonia

****

Psy z ul. Dąbrówki

Z pewnością Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt jest o wiele lepszym miejscem niż melina przy ul. Dąbrówki. Psy były karmione wtedy kiedy właściciel trzeźwiał, a rzadko mu się to zdarzało. Dążymy do tego, żeby były już właściciel tych piesków miał zakaz nabywania i opiekowania się zwierzętami.

157156155154153152

 

Zdjęcia ze schroniska (poniżej), które nie dotyczą bezpośrednio psów z interwencji przy ul. Dąbrówki w Legnicy.

150

149148147146159158

Są pierwsi chętni adoptować pieski!

Zdjęcia piesków ze schroniska

pies z Dąbrówki4piesek z Dąbrówki2pies z Dąbrówki3piesek z Dąbrówki1piesek z Dąbrówki

15.06.2013 r. Zaplanowana, skuteczna interwencja w Legnicy przy ul. Dąbrówki. Pseudo opiekunem była osoba nadużywająca alkoholu, niezdolna zapewnić psom należytą opiekę i wyżywienie. Dwa psy zamknięte były w szopie z częściowo zerwanym dachem. Widziały światło dzienne przez dziurę w dachu. Dokarmiane były przez sąsiadów. Była też sunia z czterema szczeniakami. Te psy zostały zabrane do schroniska w Legnicy z końcem maja. Pozostałe 3 psy zamknięte były w domu i wymagana była zgoda prokuratora na wejście. Psy zostały bezpiecznie odwiezione do schroniska w Legnicy. Proszę przeglądać stronę adopcyjną schroniska, ponieważ po 14 dniowej kwarantannie pieski będą gotowe do adopcji. Link na stronę adopcyjną schroniska w Legnicy dostępny jest po prawej stronie ekranu monitora pod nazwą „Nie kupuj – przygarnij!” W akcji interwencyjnej uczestniczyli strażnicy miejscy, inspektorzy z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce, Oddział w Legnicy oraz powiatowy lekarz weterynarii. Kontakt: legnica.toz@gmail.com lub 662 701 550

interwencja ul. Dąbrówki1

interwencja ul. Dąbrówki

interwencja ul. Dąbrówki12 interwencja ul. Dąbrówki9 interwencja ul. Dąbrówki2 interwencja ul. Dąbrówki3 interwencja ul. Dąbrówki6 interwencja ul. Dąbrówki13 interwencja ul. Dąbrówki7 interwencja ul. Dąbrówki8

Fot. www.lca.pl 

interwencja ul. Dąbrówki18

interwencja ul. Dąbrówki15 interwencja ul. Dąbrówki16interencja ul. Dąbrówki17

****

Potrącony pies na ul. Wrocławskiej

02.06.2013 r. Wczoraj przed godz. 16,00 do biura TOZu przy ul. Złotoryjskiej 50/1 przyjechała para młodych ludzi – Katarzyna i Łukasz Wieczorkowie z potrąconą przez samochód sunią, którego kierowca oddalił się pozostawiając zdezorientowaną bo uderzoną w głowę (miejsce zdarzenia ul. Wrocławska, na wysokości Zespołu Szkół Przemysłu Spożywczego, gabinetu weterynaryjnego dra Legienia). Zabrali ją prosto z ulicy do swojego samochodu, pomimo tego, że była psem zaniedbanym (to może żaden wyczyn, ale rzadko praktykowany). Wczoraj była sobota, było już po godzinach pracy weterynarzy, którzy zwykle w tym dniu pracują do 13 czy 14-tej. Gotowość do przyjęcia potrąconej suni podjął dr Zarzecki z lecznicy przy ul. Grunwaldzkiej. Niestety, po diagnozie lekarz zdecydował o eutanazji pieska ze względu na obrażenia głowy. Bardzo przykro nam z tego powodu. Młodzi ludzie, którzy zabrali psa z miejsca zdarzenia zapłacili za wszystko i przekazali na rzecz naszej organizacji 300 zł. Zapewniali, że gdyby udało się uratować sunię zabraliby ją ze sobą.

Katarzyna i Łukasz, tak jak wszyscy, dokądś jechali, mieli plan dnia, a mimo to nie wahali się zatrzymać i pomóc potrąconemu psu. Kto jeszcze tak by postąpił? Pewnie większość z nas nie zatrzymałaby się np. usprawiedliwiając to brakiem czasu, a tak naprawdę z powodu zwykłego nie radzenia sobie w takich sytuacjach i być może wydatkami. W wypadkach drogowych, w których poszkodowane są zwierzęta bez opiekunów, bezdomne – powiadamiamy Straż Miejską, organizację pomagającą zwierzętom lub sami zawozimy zwierzę do lekarza weterynarii, żeby jak najszybciej zwierzę otrzymało pomoc.

Kasiu, Łukaszu – dziękujemy za odpowiedzialne zachowanie się i okazanie serca. Suni nie udało się uratować, ale bez Waszej pomocy ona cierpiałaby o wiele dłużej.

****

Max

01.10.2013 r. Wczoraj byłam w schronisku wyprowadzać pieski na spacer. Chciałam wziąć Maxia, ponieważ widziałam go na spacerze w ubiegłym tygodniu. Wcześniej Max wypuszczany był na wybieg, taką usłyszałam odpowiedź od pracownika kiedy chciałam tego właśnie pieska wziąć na spacer. Niestety spóźniłam się, a właściwie stety, bo Maxiu został adoptowany w sobotę, w dobre ręce – usłyszałam. Bardzo ucieszyłam się. Maxiu trzymaj się i niech nie brakuje Tobie jedzenia i głaskania ze strony Twoich Opiekunów! Wszystkie zwierzęta zasługują na szacunek i pomoc ze strony ludzi.

****

26.07.2013 r. Opinia Powiatowego Lekarza weterynarii Jacka Cichosza w sprawie opieki nad zwierzętami w schronisku w Legnicy.
kontrola PLW 003
kontrola PLW 001
Jest też zaświadczenie lekarza weterynarii Jerzego Filipowskiego na temat stanu zdrowia psa Maxa, który po naszej interwencji umieszczony został w schronisku.
kontrola PLW 005
20.07.2013 r. Maxiu, wbrew temu co donoszą wolontariuszki Sylwia i Kasia, jest w lepszej formie niż 2 miesiące temu.
Notatkę odrębną pointerwencyjną złoży Powiatowy Lekarz Weterynarii w Legnicy i lekarz weterynarii ze Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Legnicy.

142 143 144 145

Maxiu w schronisku. Max ma 9 lat i jeszcze tyle samo przed nim. Proszę adoptować tą łagodną psinkę. W domu, do pełnego zdrowia, dojdzie o wiele szybciej. Potrzebuje dobrej, zdrowej karmy i przede wszystkim miłości. Miłość wszystko przebacza, a w przypadku zwierząt to powiedzenie sprawdza się w 100 %. Tel. do schroniska 76 856 63 48

– Maxiu, czy TY tym pełnym smutku spojrzeniem wypatrujesz swoich głodzących Cię „przyjaciół”? Tęsknisz za nimi? Przepraszamy. Nie wrócisz już do nich. Zasługujesz na Dom pełen miłości i szacunku.

zdjecie08.tifzdjecie07.tifzdjecie09.tifzdjecie06.tif

17.06.2013 r.  Na leczenie Maxa wpłynęło 400 zł. Dziękujemy i prosimy nie zapominać o nim.

06.05.2013 r. interweniowaliśmy w sprawie głodzonego psa przez jego „opiekunów” mieszkających przy ul. Korczaka 20. Interwencja zaplanowana była z udziałem pracowników Straży Miejskiej. Piesek odwieziony został do schroniska, na którego czekał, uprzedzony wcześniej, lekarz weterynarii. TOZ w Polsce O/Legnica zapewniło kierownika schroniska o dofinansowaniu kosztów leczenia tego biedaka. Straż Miejska sporządziła protokół z interwencji, który posłużył do zrzeczenia się pieska przez właścicieli i skierowania sprawy do prokuratury celem sporządzenia aktu oskarżenia przeciwko pseudo opiekunom, o rażącym zaniedbaniu, a nawet znęcaniu się ze szczególnym okrucieństwem. W tej rodzinie jest jeszcze jeden piesek, w dobrym stanie. Będziemy starali się odebrać jego i oddać do adopcji w odpowiedzialne ręce. Bardzo prosimy o pomoc w leczeniu 9 letniego Maxa. Piesek będzie musiał przejść wszystkie niezbędne badania, karmiony być dobrą karmą, musi być pod szczególną opieką weterynaryjną. Proszę każdą kwotę wpłacać na nasze konto z dopiskiem „leczenie Maxa”

nr konta 10 2030 0045 1110 0000 0188 7060

 

****

Psy z Kunic

31.04.2013 r. sprawdzaliśmy zgłoszenie o tym, że 3 psy przebywają w zbyt małym kojcu i stoją w błocie. Pogoda w tym dniu była deszczowa i faktycznie w kojcu przedzielonym na pół były 3 psy, w jednej części pies samiec z sunią wysterylizowaną (zapewniał właściciel), a w drugiej pies samica (wysterylizowana). Obie psie dziewczyny nie tolerowały się i dlatego trzeba było je oddzielić. Psy miały budy, wodę w wiadrach, były w dobrej kondycji, jak zapewniał właściciel – pieski wypuszcza z kojców często. Na terenie przebywania psów jest budowa domu mieszkalnego. Właściciel zapewnił, że podłoże w kojcach wyłoży  płytami betonowymi, żeby nie było błota.

 

****

Pies ze Spalonej

31.04.2013 r. sprawdzaliśmy zgłoszenie, że w drodze do Bieniowic w „Młyn Spalona”, po drugiej stronie  drogi jest uwiązany przy budzie pies i nie wiadomo czego pilnuje. Na miejscu rozmawialiśmy z właścicielem przemiłej Suni, który mieszka w budynku należącym niegdyś do młyna. Pan był bardzo miły, zapewniał, że pies jest często spuszczany z łańcucha. Przy budzie stało wiadro z wodą, Sunia w dobrej kondycji.

****

Pies z Pątnowa Legnickiego

01.06.2013 r. Opiekunowie Oskara nie zaprosili nas na otwarcie ogrodzonego terenu na ich posesji, ale z dobrych źródeł wiemy, że piesek jest wolny i niczym nie skrępowany biega po całym terenie. To jest dobra wiadomość dla obrońców zwierząt!

31.04.2013 r. sprawdzaliśmy zgłoszenie w Pątnowie Legnickim. Według opisu piesek przebywający na jednej z posesji uwiązany jest sznurkiem do budy i nie ma wody. Faktycznie okazało się, że roczny pies Oskar uwiązany jest sznurem (supłanym w kilku miejscach), ponieważ – jak zapewniali gospodarze, pies jest bardzo silny i zerwał się nawet z łańcucha. Pies nie miał wody, ale przekonaliśmy Panią, że zwierzę, bez względu na to ile dostało mokrej karmy, musi mieć stały dostęp do świeżej wody. Oskar wiązany jest wtedy kiedy wypuszczane są kury, ale to się niebawem zmieni, ponieważ druga część ogrodu jest grodzona (widzieliśmy to) i Oskar będzie biegał bez ograniczeń. Gospodarze zapewniali nas, że za dwa tygodnie wszystko będzie gotowe, zadzwonią do nas i zaproszą.

****

Sunia z Osiedla „Kopernik”

29.01.2013 r. przyszła wiadomość od mieszkańca Osiedla „Kopernik” o błąkającej się od dwóch tygodni małej, czarnej suczce z czerwoną obrożą. Piesek jest nieufny, nie daje do siebie za blisko podejść. Mieszkańcy bloków chcą pieskowi pomóc, jest kilka osób chętnych zaopiekować się suczką na stałe. Jednak suczka nie daje się złapać. Interweniowała nawet straż miejska, chciała pomóc złapać pieska, ale się nie udało. Mieszkańcy karmią pieska, zrobili jej schronienie w zacisznym miejscu i próbują oswoić. My przyjechaliśmy ze styropianowym domkiem, żeby, w razie nie złapania suczki, mogła następne dni przebywać w swoim tymczasowym domku. Nam też nie udało się złapać pieska, będziemy jeszcze próbować.

****

Psy z Bieniowic

03.02.2013 r. W drodze do Jaśkowic byłyśmy w Bieniowicach sprawdzić czy psy na zgłoszonej posesji są dobrze traktowane. Na miejscu zastałyśmy dobrze ogrodzoną i zabezpieczoną posesję z napisem na tabliczce „Uwaga zły pies”. Nie słychać było szczekania psów, a dosyć długo stałyśmy pod bramą zanim nam otworzyła młoda kobieta i nawet w pierwszej chwili pomyślałyśmy, że na tej posesji psów nie ma. Właścicielka wpuściła nas na teren posesji. Idąc w kierunku budynku gospodarskiego zauważyłyśmy, w zabudowanym i ogrodzonym kojcu, przylegającym do budynku gospodarskiego , dwa duże psy. Wtedy też psy zaczęły szczekać.  W pomieszczeniu gospodarskim wykuty był otwór, żeby psy mogły schronić się wewnątrz. Psy były luzem, nie widać było żadnych uwięzi. Miały miskę z pokarmem i drugą z wodą. Psy wypuszczane są w nocy, a teraz po interwencji biegają po posesji również w dzień, żeby ludzie widzieli te psy. Naszym zdaniem psy nie były wychudzone. Pies -samiec został wykastrowany i sunia jest bezpieczna.

****

Pies z Jaśkowic Legnickich

 W Jaśkowicach sprawdzałyśmy warunki bytowe psa zgłoszonego przez mieszkańców. W chwili naszej interwencji, około 16-tej, pies był w mieszkaniu. Wygląd psa nie wskazywał na zaniedbanego. W zgłoszeniu chodziło o to, że pies całymi dniami, latem i zimą, jest uwiązany na podwórku pod blokiem, bez budy i bardzo szczeka. Rozmawiałyśmy z kobietą, która nam otworzyła drzwi i ta zaprzeczyła, że pies jest codziennie wiązany na podwórku. Tak bywa ale w ostateczności, kiedy muszą gdzieś na dłużej pojechać, ale na noc pies zawsze jest w domu. Przypomnieliśmy właścicielom, że pies może być uwiązany nie dłużej niż 12 godz. na dobę i na uwięzi nie krótszej niż 3 m. (tak jest zapisane w znowelizowanej ustawie o ochronie zwierząt). Musi mieć dostęp do świeżej wody, karmę i schronienie na wypadek złych warunków atmosferycznych (prażące słońce latem, mrozy zimą i deszcze), a nawet po to, żeby w ciszy poleżeć.

****

Psy z Kopalni Surowców Skalnych i Złotnik

W dniu 19.01.2013 r. byliśmy na interwencji w Szymanowicach i Złotnikach, w gminie Krotoszyce. W Szymanowicach mieszkańcy skarżyli się, że po wsi biegają psy bytujące na terenie Kopalni Surowców Skalnych, przez co stwarzają zagrożenie dla ludzi. Rozmawialiśmy z bardzo miłym panem z ochrony, pilnującym terenu firmy, Edwardem Kubasem. – Dwa psy przybłąkały się i zostały. Zawsze to raźniej stróżować z czujnymi czworonogami. Psy są łagodne, co sprawdziliśmy. Mają co jeść i  gdzie schronić się przed zimnem. Suka, która przybłąkała się ostatnio była w ciąży, urodziła 11 szczeniąt. Wszystkie zwierzątka oddano w dobre ręce poza jedną suczką, która ma w tej chwili 3 miesiące i jest do adopcji. To nie pierwszy raz kiedy pracownicy firmy ochroniarskiej „Piast” zaopiekowali się bezdomnymi psami. Zostawiliśmy psom torbę suchej karmy, mieszankę chappi, pedigree i friskies. Wielkie dzięki za ich troskę. Będziemy w kontakcie.

W Złotnikach byliśmy po zgłoszeniu ludzi współczującym dwóm psom, które są wygłodzone i mają nieocieploną, niedużą budę. Dzwoniliśmy stojąc przy bramce, ale nikt nam nie otworzył. Karmiliśmy te psy mieszanką karmy: chappi, pedigree, friskies. Chętnie zjadały. Sporą torbę karmy zawiesiliśmy po wewnętrznej stronie płotu z notatką od kogo i z prośbą o kontakt. Jak właściciel psów nie zadzwoni skontaktujemy się z sołtysem Złotnik, Henrykiem Kopką, z prośbą o porozmawianie z mieszkańcem swojego sołectwa.

****

Interwencja z listopada 2012 r. W Złotoryi na ul. Sikorskiego stwierdzono, że sunia Żabka nie posiada obroży tylko jest uwiązana bezpośrednio do zbyt krótkiego łańcucha.

****

W Złotoryi, w okolicy cmentarza odkryliśmy bardzo zaniedbaną posesję, a na niej bardzo zaniedbane pieski. Przy pomocy złotoryjskiej Straży Miejskiej właściciel posesji został odnaleziony. Zobowiązał się do poprawy warunków bytowania swoich zwierząt.

Przy dwu następnych adresach warunki bytowania zwierząt w miarę poprawne!

****

Ul. Bydgoska w Legnicy, 21.07.2012

Otrzymaliśmy niepokojące zgłoszenie od osób przejeżdżających ulicą Bydgoską na temat psa porzuconego na czas urlopu na ogrodzonej posesji bez karmy i wody. Na miejscu okazało się, że pies stróżuje na terenie warsztatu, natomiast jego właściciel mieszka kilka domów dalej i się nim opiekuje. Informacja odnośnie urlopu dotyczyła jedynie pracy zakładu, natomiast psu nic nie zagraża – znajduje się stale pod okiem właścicieli.

Dziękujemy za zgłoszenie i zainteresowanie się losem zwierzęcia!!!

****

Siedliska, 21.07.2012

Tydzień temu otrzymaliśmy anonimowe zgłoszenie na temat przetrzymywania psów w złych warunkach w miejscowości Siedliska. Na miejsce udały się dwie wolontariuszki z legnickiego schroniska dla bezdomnych zwierząt. Okazało się, że dwa psy przebywają na piętrze starej stodoły i nie mają możliwości wyjścia na zewnątrz, natomiast trzeci pies przebywał w nieszczelnej budzie, przywiązany na bardzo krótkim łańcuchu.

Właściciel zwierząt wykazał chęć współpracy i zadeklarował, że w ciągu tygodnia zakupi nowe budy i wybuduje suche i przestronne kojce dla psów. Ku naszemu miłemu zaskoczeniu okazało się, że rzeczywiście tego dokonał. Dziś część prac była jeszcze w toku, natomiast z całą pewnością można powiedzieć, że sytuacja psów znacznie się poprawiła – oby psy na wszystkich polskich wsiach miały takie warunki! Dziękujemy za współpracę!

****

Alex, wyrzucony owczarek, 11 05 2012

Szukamy Alexa!

Alex trafił do schroniska i po kwarantannie został adoptowany przez pana Piotra (tyle dowiedzieliśmy się od wolontariuszy).

W Wągrodnie został wyrzucony młody pies rasy owczarek niemiecki. Zamieszkał w starej ruinie, znajdującej się naprzeciw miejscowej szkoły podstawowej. Dzieci ze szkoły polubiły nowego psa, bawiły się z nim i dawały mu kanapki – w taki sposób pies zamieszkał na podwórku szkolnym i został nazwany Alex. Mieszkańcy nawet chcieli by piesek pilnował posesji w szkole i oficjalnie tam zamieszkał.

Próba złapania psa i przetransportowania go do Domu Tymczasowego nie powiodła się. Wydaje się, że Alexowi  – mimo swojej bezdomności i obawy przed złym traktowaniem ze strony niektórych dzieci – jest tam dobrze i nie chce póki co zmieniać swojego miejsca zamieszkania. Będziemy monitorować jego sytuację.

13.01.2013 r. Otrzymaliśmy kilka e-maili od młodzieży szkolnej z Wągrodna jakoby Alexowi nie działa się krzywda i choć nie ma go już w tej miejscowości (nieznane jest miejsce jego pobytu?) to darzą go zaufaniem z wzajemnością.

 ****

Pseudohodowla w Rosochatej, 11.05

Otrzymaliśmy zgłoszenie o psie i suce zamkniętych w jednym boksie (prawdopodobnie do masowego rozmnażania) wraz z wieloma szczeniakami, po przyjeździe na miejsce naszym oczom ukazała się gromadka psów zamkniętych bez czystej wody i pożywienia, właściciel dostał ostrzeżenie, miał wybudować drugi kojec, zapewnić zwierzętom dostęp do pożywienia i świeżej wody, oraz oddać nam szczeniaki, właściciel zadeklarował, że zrobi to „na dniach” a dla szczeniaków ma juz domy. Po przyjeździe na kontrole jedyne co się zmieniło to zniknięcie szczeniaków, sprawa została zgłoszona na policję a właściciel ma tydzień na wybudowanie drugiego kojca, inaczej psy będą bezzwłocznie odebrane i zostanie im znaleziony nowy dom. Młoda, kochana i żywa suczka, oraz starszy miły piesek wkońcu zaczną żyć normalnie.

****

Rosochata – czyli czy wychudzony pies może być szczęśliwy? Tak! I to nawet bardzo! 11.05

Otrzymaliśmy zgłoszenie na temat wychudzonego psa w Rosochatej. Okazało się, że to 16-letni bardzo schorowany piesek, który jest na emeryturze 😉 Niegdyś pilnował posesji firmy, a sam należy do jej właścicieli, którzy pokazali nam faktury na najlepszą karmę Royal Canin, leczenie oraz leki od zaprzyjaźnionego z naszym oddziałem lekarza weterynarii. Piesek faktycznie wygląda okropnie ale był najedzony. To choroba doprowadziła go do takiego stanu, jednak weterynarz stwierdził, że pies nie cierpi, ale ma bardzo dobre warunki na godną starośc!

 ****

Tym razem interwencja okazała się przyjemna (oby wszystkie były takie)! 11.04.2012

Otrzymaliśmy telefon z prośbą o interwencję na ulicy Łąkowej, gdzie osoba zgłaszająca zauważyła psa zamkniętego w komórce i zaniepokoiła się, że przebywa on w złych warunkach i nie ma możliwości wyjścia. Po przyjeździe sprawdziliśmy warunki panujące w pomieszczeniu przeznaczonym dla psa. Okazało się, że jest ono dobrze docieplone, w środku znajduje się posłanie, miska z czystą wodą, miska z suchą karmą oraz pusta miska po mięsnym posiłku, który zjadł dziś pies, o czym poinformował nas jego opiekun. W czasie interwencji pies biegał luzem po posesji i nie wyglądał na zaniedbanego. Ponadto opiekun powiedział nam, że wypuszcza psa codziennie po 15 na cały wieczór i noc, a także na całe weekendy. Pies nie może biegać po placu przez całą dobę ze względu na to, że przebywa na ternie posesji z lokalami usługowymi, do których klienci wjeżdżają samochodami i byłoby to dla niego niebezpieczne. Opiekun miał dobry kontakt z psem, który wyraźnie cieszył się na jego widok a także był wesoły w stosunku do nas. W związku z tym, nie wystąpiły w tej sytuacji warunki, które mogłyby skutkować odebraniem psa.

Niemniej jednak bardzo dziękujemy za telefon i za wrażliwość ludzi, którym nieobcy jest los zwierząt.

****