animals

Tygrysek

11.12.2013 r. Niestety Tygrysek znowu się oddalił. Zadzwoniłam do Pani Wandy ze Świętokrzyskiej, żeby zwróciła na niego uwagę. Już raz wybrał sobie Panią Wandę za opiekunkę i przyjaciela, mieszkał na balkonie w styropianowym domku, wchodził do domu, a przede wszystkim kiedy chciał włóczył się po osiedlu „Piekary”. Opiekunowie, którzy go adoptowali mieszkają na osiedlu domków, ale on jest z bloków widać. Jest oswojony z ludźmi, a jego cechą charakterystyczną jest gruchanie. Gdyby ktoś zauważył takiego gruczającego kota, to proszę dać znać 694 915 980. Zostawimy go u Pani Wandy, która cieszy się z takiego rozwiązania. 

16.09.2013 r. Dzisiaj zadzwoniła do mnie Pani, która pozwala bezdomnym kotom przebywać na swoim balkonie, z prośbą o wykonanie domku styropianowego dla przybłąkanej kotki. Opisywała ją jako piękną i dużą, a co najdziwniejsze – podczas jedzenia wydaje śpiewne dźwięki. Zainteresowało mnie to i poprosiłam o opisanie tych dźwięków. Pani porównywała je z gruchaniem gołębia. W tej samej chwili zapaliła mi się zielona lampka. Tygrysek też gruchał, a poza nim nie znałam żadnego innego. Okazało się, że tą piękną kotką jest wykastrowany Tygrysek. Słodziak wrócił do swoich adopcyjnych Opiekunów. Teraz potrzymają go w domu dłużej, żeby nabrał zapachów i wracał do niego z wędrówek po ogrodzie. Tygrysek nie lubi konkurencji, a w tym domu jest kotka adoptowana ode mnie. Myślę, że po kilku miesiącach kocur nabierze pewności i polubi Sweeti.

****

10.07.2013 r. Tygryska nie ma. Nie wraca nawet pojeść. Dzieci co prawda widziały podobnego to tu, to tam, ale jak jest naprawdę nie wiemy. Adoptowała go rodzina z ul. Szczyglej w Legnicy. Czekają na niego i my też nie możemy się doczekać jego powrotu. 

03.07.2013 r. Tygrysek oddalił się z miejsca swojego zamieszkania. W nowej rodzinie z dnia na dzień był coraz śmielszy. Zdobywał zaufanie do swoich opiekunów. Po 2 tygodniach poznawania domu i przyzwyczajanie się do zapachów, które miały mu towarzyszyć do końca życia, Tygrysek wyszedł na dwór. Nieśmiało, oszczędnymi kroczkami poznawał, metr po metrze, ogród. Niestety po tygodniu Tygrysek wyruszył dalej poznawać świat, wracał w nocy do jedzonka zostawianego specjalnie dla niego. Jest gdzieś niedaleko, ponieważ sąsiedzi widzą podobnego kotka w okolicy. Oplakatowałam ulicę, przy której mieszka i dwie sąsiednie z prośbą o pomoc w powrocie do domu. Czy Tygrysek zamierza wrócić na swoje poprzednie miejsce? 

10.07.2013 r. Tygryska nie ma. Nie wraca nawet pojeść. Dzieci co prawda widziały podobnego to tu, to tam, ale jak jest naprawdę nie wiemy. Adoptowała go rodzina z ul. Szczyglej w Legnicy. Czekają na niego i my też nie możemy się doczekać jego powrotu. 

03.07.2013 r. Tygrysek oddalił się z miejsca swojego zamieszkania. W nowej rodzinie z dnia na dzień był coraz śmielszy. Zdobywał zaufanie do swoich opiekunów. Po 2 tygodniach poznawania domu i przyzwyczajanie się do zapachów, które miały mu towarzyszyć do końca życia, Tygrysek wyszedł na dwór. Nieśmiało, oszczędnymi kroczkami poznawał, metr po metrze, ogród. Niestety po tygodniu Tygrysek wyruszył dalej poznawać świat, wracał w nocy do jedzonka zostawianego specjalnie dla niego. Jest gdzieś niedaleko, ponieważ sąsiedzi widzą podobnego kotka w okolicy. Oplakatowałam ulicę, przy której mieszka i dwie sąsiednie z prośbą o pomoc w powrocie do domu. Czy Tygrysek zamierza wrócić na swoje poprzednie miejsce? 

11.06.2013 r. Złożyłam zapowiedzianą wizytę w domu rodzinnym Tygryska. Zrobiłyśmy (ja, Iwonka i jej mama) kocurkowi toaletę w postaci przeszukania futerka i wyczyszczenia z ewentualnych kleszczy, przy okazji przeczyściłyśmy uszy. Każdemu zwierzakowi, co jakiś czas, trzeba wykonać toaletę. Przetrzymałam kocurka na kolanach, głaskając delikatnie. Spodobało mu się, kładł się na plecach pozwalając głaskać swój brzuszek, a kiedy przestałam to robić Tygrysek powoli (w zwolnionym tempie) zszedł z moich kolan, żeby nie zwracać na siebie uwagi ulokował się na kanapie. Poprawiał się kilka sekund, po czym mrucząc pozwolił pogłaskać się. Czuje się pewniej w nowym otoczeniu i to jest zadawalające. Obie Panie były szczęśliwe, ja również i to bardzo – za opiekę nad bezdomnym zwierzątkiem. Niedługo podpiszemy umowę adopcyjną. Ta rodzina jest wzorcowa, zwierzęta przygarniane są ze schroniska, z ulicy. W domu panuje ład i porządek i nikt nie płacze z powodu porwanej przez kota, bardzo ładnej firanki. 

09.06.2013 r. W nocy z 8 na 9 czerwca Tygrysek wyruszył na poznawanie terenu. W domu było cicho, wszyscy ułożyli się do swoich łóżeczek, więc kocurek porozglądał się po mieszkanku. Nad ranem domownicy wypatrzyli „spacerowicza” pod kominkiem, w miejscu gdzie składuje się drewno. Tygrysek przycupnął między jedną, a drugą szczapą. Iwonka zapragnęła wyciągnąć go stamtąd (wszystkie jej zwierzaczki wylegują się na swoich poduszkach), ale kocurek schował się głębiej – wszedł w szparę między ścianą a wkładem kominkowym. Bliskie płaczu dziewczyny zadzwoniły po mnie, bo może na moje wołanie Tygrysek wyjdzie stamtąd. Niestety, kocurek leżał nieruchomo, nie słychać było jego oddechu. Musiałam położyć się pod kominkiem jak mechanik pod samochodem, włożyć dłonie w szczelinę szeroką na jakieś 8 do 10 cm  i powoli, mówiąc pieszczotliwie do niego, wyciągać go – najpierw jedną łapę, potem głowę, drugą łapę i całego kocurka. Przerażonego przytuliłam mocno do siebie, napoiłam wodą ze strzykawki i jedzonkiem prosto do pyszczka. Iwonka zabezpieczyła szczelinę przed nieproszonym gościem. Najważniejsze, że kocurkowi nic się nie stało i kominka nie trzeba było rozbierać. Wyswobodzony kocurek powędrował schodami na poddasze, a za nim troskliwa Iwonka zanosząc kuwetę, miseczkę z wodą i jedzonkiem. Wieczorem dzwoniłam – Tygrysek przechadza się po domu, często chowając się pod kanapą. Robi postępy!

09.06.2013 r. Od wczoraj Tygrysek jest w nowym Domu. Przygarnęła go Iwona, ta sama, która zaadoptowała Sweeti (przypomnę, że Sweeti była w trakcie leczenia uporczywego kociego kataru, ale tak przypadła jej do serca, że ciężar leczenia wzięła na siebie i rodzinę). Przeczytała wpis o kocurku i bardzo zrobiło jej się żal, że mógłby stać się bezdomny. Na razie Tygrysek nie wychodzi z transporterka, jest przerażony. Jestem spokojna o jego przyszłość w tej rodzinie. Opowiadała mi Pani Gosia – mama Iwonki, że Sweeti kiedy jest głodna, a nie ma jej ulubionego jedzonka kręci się przy misce i miauczy. Wtedy brat Iwonki – Krzysiu wsiada do swojego terenowego auta i jedzie do sklepu po smakołyki dla Sweeti. Zwierzęta w tej rodzinie mają poszanowanie i są jej członkami. Jestem spokojna o losy Tygryska.

06.06.2013 r. Proszę pomóc Tygryskowi. Zamknięty jest w pomieszczeniu tymczasowym, przychodzę do niego 3 razy dziennie i jestem z nim za każdym razem około pół godziny. Drzwi do pomieszczenia zostawiam otwarte (kiedy jestem z nim), żeby przewietrzyć. Tygrysek wychodzi na zewnątrz, ale wraca gdy go wołam. Wskakuje na kolana, mizia się, potrzebuje bliskości człowieka. Nie chcę wypuścić kocurka pod bloki, żeby stał się bezdomny, zwłaszcza, że właśnie tam ludzie walczą z bezdomnymi kotami. Nie podoba im się, że dokarmiamy je. Zanim towarzystwo zaopiekowało się kotami przy ul. Zapolskiej, Witkiewicza, Baczyńskiego wegetowało tam 9 kotów. W tej chwili jest ich 5 i wszystkie są po zabiegach uniemożliwiających im rozmnażanie się. Mimo to ludzie ich nie chcą i nie pomagają argumenty wskazujące na brak gryzoni w tym miejscu, bo koty je wypłoszyły. Wracając do Tygryska proszę zapewnić mu Dom Tymczasowy. On jest ofiarą ludzkiej bezmyślności, żeby nie powiedzieć inaczej. Miał dom, jest oswojony z człowiekiem. Proszę dać mu szansę pokochania na nowo.

04.06.2013 r. Tygrysek 3 dni temu wrócił. Jak co dzień otwierałyśmy pomieszczenie tymczasowe, w którym kocurek przebywał na czas leczenia. Pewnie ukrywał się w pobliżu, w nieskoszonej trawie. Po jej skoszeniu Tygrysek wypełzł, trzymając brzuch blisko ziemi, na ugiętych łapach, czołgając się prawie. Wszedł do pomieszczenia mrucząc-gruchając. Tygrysek nie mruczy tylko grucha jak gołąbek, zwłaszcza gdy jest podekscytowany. Weterynarz też zastanawia się czy to Tygryska taka uroda, czy potrzebuje dodatkowych badań, na które potrzebne byłyby dodatkowe środki w kwocie 300 zł. Bardzo prosimy podarować kocurkowi swój dom i dalszą opiekę weterynaryjną lub wpłacać pieniądze na konto legnickiego oddziału TOZ:

10 2030 0045 1110 0000 0188 7060

 Życie Tygryska nie jest zagrożone. Jest wprawdzie podejrzenie, że gruchanianie może być powodem jakiegoś schorzenia. Będziemy informować ile zebraliśmy środków i jakie badania zostały wykonane.   

Tygrysek wraca do zdrowia – kto zaadoptuje Tygryska?

30.05.2013 r. Tygryska dalej nie ma!
23.05.2013 r. Ślad po Tygrysku zaginął. Czyżby wrócił do dawnego domu? Nie przychodzi do karmienia. Wykastrowany, wzmocniony, poszedł na stare śmieci? Codziennie wypatrujemy go.
19.05.2013 r. Tygrysek podczas leczenia przebywał w pomieszczeniu zastępczym i marzył o wyjściu na wolność. Nikt nie zgłosił się po kocurka i nikt nie podarował mu domu, wobec czego Tygrysek został wypuszczony na koci ogródek pod blokami, u zbiegu ulic Gombrowicza i Baczyńskiego. Jest ciepło, lato przed nami, a w pomieszczeniu zastępczym Tygrysek wylegiwał się w promieniach, przedzierającego się przez okno, słońca.
12.05.2013 r. Tygrysek boi się mężczyzn, kiedy słyszy męski głos chowa się do „mysiej dziury”, natomiast kiedy usłyszał kobiecy głos i dziecka stanął na tylnych łapkach i pomrukiwał. Nie wiem jakie ma przeżycia, najpewniej związane są z rodziną człowieczą. Miał kiedyś dom, bo to widać z jego zachowania. Nabrał do nas zaufania i głaskanie po karku kończy się na brzuszku. Kotek przewraca się na plecy i pozwala dotykać swój brzuszek. Tygrysek jest wykastrowany i niebawem będzie do adopcji.
Około roczny kocurek, niewykastrowany, wyraźnie kogoś, przywlókł się, przyczołgał pod blok przy ul. Gombrowicza w Legnicy, w bardzo złym stanie. Z kocim katarem, wychudzony. Jest pod opieką weterynaryjną – nawadniające kroplówki, antybiotyki. Stan jest lepszy, a nawet dobry. Kocurek ma ogromny apetyt, dajemy mu jeść często, małymi porcjami, ponieważ łakomie zjadłby wszystko, ale  potem zwraca to co zjadł. Kot będzie do adopcji, ale teraz prosimy o wsparcie finansowe na jego leczenie, na nasze konto -nr w dziale POMOC, z dopiskiem „Tygrysek”.